Rozpoczął się remont wnętrza cerkwi w Samogródzie

  • Foto: Adam Matyszczyk

    Foto: Adam Matyszczyk

Przed kilkunastoma dniami rozpoczął się długo wyczekiwany remont wnętrza cerkwi w Samogródzie. Środek drewnianej, zabytkowej świątyni, zostanie gruntownie odnowiony, nie tylko dla poprawy walorów estetycznych i praktycznych, ale przede wszystkim w celu przywrócenia obiektowi pierwotnego wyglądu i styl architektonicznego, czyniąc go wyjątkową perłą w koronie sakralnych budowli Sokólszczyzny.   

O realizacji przedsięwzięcia opowiadał ks. prot. Adrian Charytoniuk, w bardzo szczególnym dla siebie dniu. Dziś bowiem mija dokładnie 16 lat, odkąd został duchownym i dowiedział się, iż zostanie proboszczem samogródzkiej wspólnoty wiernych. 

- Remont wnętrza naszej cerkwi jest realizacją dwóch projektów z funduszy europejskich, podzielonych na kilka etapów, poprzedzonych długimi i skomplikowanymi przygotowaniami. W ramach pierwszego etapu przeprowadzimy renowację ścian i sufitu. W następnej kolejności zajmiemy się podłogą. Dalsze prace to wymiana instalacji elektrycznej, odgromowej i przeciwpożarowej. Zwieńczeniem całości będzie odnowienie ikon - wyjaśniał proboszcz.

Pomimo przygotowania szczegółowych planów, po przeprowadzeniu określonego zakresu prac, w świątyni zbiera się specjalna komisja, której zadaniem jest ocena stanu poszczególnych elementów cerkwi, zarówno pod kątem techniczno-budowlanym jak też architektoniczno-historycznym. Wszystko po to, by finalnie wnętrze obiektu było jak najbardziej zbliżone do pierwowzoru. Taka komisja zbierze się już za kilka dni. Po odsłonięciu kolejnych warstw farb okazało się, iż najprawdopodobniej cerkiew pierwotnie nie była wewnątrz pomalowana, a pokrycie pięknego słoistego drewna niebieską farbą, było wtórnym sposobem na jego zabezpieczenie przed wilgocią czy insektami.

- Będzie to oczywiście przedmiotem konsultacji ze specjalistami, w tym z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, niemniej chcielibyśmy pozostawić świątynię w takim stanie, w jakim została wybudowana w 1867 r., a wiele wskazuje na to, że było to czyste, piękne drewno, pozyskane z okolicznych samogródzkich lasów - dodał o. Adrian.

Tu pojawia się pytanie, dlaczego ta świątynia jest drewniana, a nie murowana - jak większość cerkwi w tej części Podlasia?

- Sadzę, że ma to związek z podmokłym podłożem i właśnie z dostępnością materiału. Dawniej był to teren bagienny i ciężki murowany budynek mógłby się zapadać, co z resztą można obecnie zaobserwować w przypadku okolicznych starych stodół. Lżejsza drewniana konstrukcja miała większe szanse na przetrwanie. W tym czasie byli tu porządni cieśle, którzy umiejętnie wykorzystali dobre gatunkowo drewno. Jak solidne to było rzemiosło i jak dobry materiał widać dziś, bo stan ścian, odsłoniętych spod kilku warstw farb, śmiało określić można jako doskonały. Trochę gorzej jest z podłogą i sufitem, ale z pomocą zaufanej ekipy wykonawców, którzy współpracują z nami od lat, wszystkie te problemy uda się nam pokonać - mówił z zadowoleniem duchowny. 

Jak przy każdej inwestycji, pojawia się pytanie o termin zakończenia prac. Czy w tym przypadku też są określone konkretne daty?

- Część budowlana ma być zakończona do marca przyszłego roku. Całość, wraz z odnowieniem ikon, do czerwca. Choć projekt finansowy tego nie zakłada, to do tego czasu postaramy się zebrać fundusze także na odnowienie ikonostasu, by kompleksowo zakończyć wszystkie prace wewnętrzne. W 2027 r. przypada 160-lecie budowy tej świątyni i to właśnie za dwa lata chcielibyśmy z Bożą pomocą definitywnie i z najdrobniejszymi szczegółami skończyć całość i uroczyście przekazać w użytkowanie naszym wspaniałym parafianom - dodał z nadzieją proboszcz.

Samogródzcy parafianie istotnie są wspaniali. Biorąc pod uwagę liczebność wspólnoty, wręcz niewyobrażalnym jest, jak na przestrzeni ostatnich lat udało się przeprowadzić tak ogromny zakres prac. Warto tu wymienić tylko te najważniejsze: remont dachu, wymiana stolarki okiennej i drzwiowej, kompleksowa renowacja elewacji zewnętrznej, zakup i montaż nowych dzwonów czy odnowienie kamiennego ogrodzenia. Podziwu swojej winnicy nie kryje też proboszcz.

- Byłem w tej parafii wielokrotnie, zanim dobry Bóg pozwolił mi zostać kapłanem. Wiedziałem jaki potencjał drzemie w tych ludziach. Gdy z woli naszego arcypasterza tu przyjechałem, postanowiłem ten potencjał rozbudzić jeszcze bardziej i wykorzystać do wspólnego celu. Parafianie widzą, że coś się tu robi, że ich cerkiew i ich parafia żyje. Niesie ich odziedziczona wiara, wzajemna miłość i silna nadzieja. Choć czasami nie było łatwo i wydawało się nam, że to już koniec, to koniec ów zawsze okazywał się być początkiem czegoś nowego - ze wzruszeniem tłumaczy o. Adrian. - Oczywiście znaczna część inwestycji to środki zewnętrzne - unijne i samorządowe, ale gros zakupów, kosztów i prac przeprowadziliśmy własnymi siłami. Organizujemy zbiórki, zaciągamy kredyty w Banku Spółdzielczym w Sokółce, które późnej spłacamy. Pracujemy też fizycznie w wolnym czasie. Staramy się jak możemy, by spiąć każdą z inwestycji i jak dotąd zawsze się to nam udawało. Wkładem własnym tej konkretnie inwestycji są m.in. elementy wyposażenia, takie jak okład na prestoł, żertwiennik czy anałoje, które po zakupie już czekają w ustawionym nieopodal kontenerze, na zakończenie prac. To też bardzo znacząca inwestycja, zrealizowana rękoma i sercami ludzi dobrej woli - dodaje z dumą duchowny.

W tej sytuacji nieco krępujące jest pytanie o plany na przyszłość, choć u dobrego gospodarza zawsze są jakieś plany, choćby wszystko wokół było w idealnym porządku.

- Przysłowie głosi, że jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to powiedz Mu o swoich planach. My swoje plany staramy się realizować z Bogiem i oczywiście mamy plany na przyszość, bo bez nich człowiek gnuśnieje. Po zakończeniu prac budowlanych i renowacyjnych warto by pomyśleć o kontekście społeczno-integracyjnym. Marzy mi się taki budynek, który mógłby służyć parafianom np. do okolicznościowej integracji. Mógłby też wspomóc wspólnotę w utrzymaniu parafii, gdyby udało się wygospodarować w nim np. miejsca noclegowe pod wynajem. Postaramy się też wybudować park miniatur nieistniejących już cerkwi Sokólszczyzny. Ale póki co, jest to pieśń przyszłości - tłumaczy.

Do czasu oddania cerkwi do użytku, nabożeństwa sprawowane są na ołtarzu polowym. Jak zgodnie twierdzą parafianie, to piękne urozmaicenie parafialnego życia duchowego. Gdy pogoda to uniemożliwi, wierni modlić się będą w cerkwi w Wierzchlesiu. 

Wiele tu zostało powiedziane o finansowaniu tych wszystkich inwestycji. O zaangażowaniu ludzi i poświęcaniu części swojego życia dla życia wspólnoty parafialnej. Warto na to spojrzeć nieco szerzej niż tyko poprzez pryzmat przekazania pieniędzy na projekt budowlany czy podjęcia jakiejś społecznej pracy. Ważne jest bowiem co jest odbudowywane i w jakim kontekście. Przed rokiem Cerkiew w Polsce świętowała 100-lecie autokefalii, czyli samostanowienia. W tym roku celebrowane jest 1700-lecie Pierwszego Soboru Nicejskiego - wydarzenia istotnego nie tylko dla Prawosławia, ale i dla całego chrześcijańskiego świata. Inwestując w świątynie, z taką dbałością o aspekt historyczny, inwestujemy w swoje dziedzictwo, w otrzymaną tradycję, w pamięć o naszych przodkach, w niezakłamaną historię naszego kraju i ludzi, którzy różnorodnie wyznaniowo, tu właśnie mieszkali i w równy sposób przyczyniali i nadal przyczyniają się do rozwoju naszej Ojczyzny.

- Na zachodzie świątynie są zamykane bądź adaptowane na coś innego. One tam cierpią - płaczą. Nasze cerkwie, które były w stanie gorszego zachowania - też były smutne. Każda świątynia odnowiona, która czuje obecność i serce wiernych - jest świątynią wesołą. Wierni, którzy je odwiedzają, ze względu nawet na estetykę świątyni, czują przyjemność modlitwy i przebywania w niej. Zachód kiedyś się skończy, a tradycja przetrwa - jeśli oczywiście o tradycję będziemy dbać. Jeśli tej dbałości nauczymy młode pokolenie - dodał o. Adrian na zakończenie. 

Niech więc wesoła będzie samogródzka świątynia, weseli i pełni wiary ludzie wznoszący w niej swoje modlitwy. A o postępie prac i życiu wspólnoty, postaramy się informować na łamach naszego portalu.

 

Adam Matyszczyk

  • Foto: Monika Kucharewicz - Kuklik

    Foto: Monika Kucharewicz - Kuklik

  • Foto: Monika Kucharewicz - Kuklik

    Foto: Monika Kucharewicz - Kuklik

  • Foto: Monika Kucharewicz - Kuklik

    Foto: Monika Kucharewicz - Kuklik

  • Foto: Monika Kucharewicz - Kuklik

    Foto: Monika Kucharewicz - Kuklik

Script logo