Święto parafialne w Sokółce

  • Foto: Adam Matyszczyk

    Foto: Adam Matyszczyk

Tradycją jest, iż obchody patronalnego święta sokólskiej parafii, rok rocznie uświetnia wizyta arcypasterza. Dziś o zbawienie dusz, pokój w Ojczyźnie i pomyślność mieszkańców modlił się wraz z wiernymi zwierzchnik Diecezji Białostocko-Gdańskiej abp Jakub, w asyście licznie przybyłego duchowieństwa.  

Wczorajszego wieczora, gdy wiatr zdmuchiwał a deszcz zmywał resztki letniego kurzu z sokólskich ulic i chodników, wierni miejscowej parafii prawosławnej po raz pierwszy rozdzielili świąteczną radość, uczestnicząc w nabożeństwie całonocnego czuwania. Dziś o poranku, zebrawszy się ponownie w domu Bożym, wyruszyli na spotkanie przybyłego gościa. Główna arteria miasta utkwiła na chwilę w bezruchu, gdy w uroczystej procesji witano i odprowadzano hierarchę z domu parafialnego ku bramie cerkwi, gdzie czekały nań powitalne delegacje. Do słów serdeczności przekazanych na cerkiewnym placu przez młodzież i Bractwo św. Spirydona, dołączyli się też samorządowcy. Ci z urzędu miejskiego - reprezentowanego przez Sekretarza Gminy Sokółka Piotra Romanowicza, jak też ci ze starostwa powiatowego - na czele z członkiem zarządu Jerzym Białomyzym. U progu świątyni, chlebem i solą przywitał władykę starosta cerkiewny Jan Turko, zaś już w jej wnętrzu, o modlitwę za całą wspólnotę prosił proboszcz, ks. mitrat Włodzimierz Misiejuk.

Arcypasterską Boską Liturgię współcelebrowało dziewiętnastu duchownych, zaś modlitwie towarzyszył - pięknym śpiewem, miejscowy chór parafialny oraz chór dziecięcy, pod kierownictwem matuszki Pauliny Ławreszuk.

W wygłoszonej homilii abp Jakub w bardzo obrazowy sposób rozwinął zagadnienie świętości, zarówno w kontekście jej dostąpienia, jak też kalendarza cerkiewnego, który o tych świętych współczesnym wiernym przypomina. Zatrzymując się na postaci św. Aleksandra Newskiego, hierarcha poddał pod rozwagę sens wspomnienia świętych, których żadna doczesność pamiętać nie może, gdyż żyli przed wiekami.

- Dziś wspominamy świętego, który żył w XIII wieku. Życie ówczesnych ludzi było inne niż nasze. Były inne problemy, inaczej się żyło, a jednak wspominamy świętych, którzy żyli w tamtym okresie. Po co to robimy? Jest w tym kilka celów. Pierwszy to przypomnienie żywotu danego świętego, po to byśmy się zapoznali jak żył ten człowiek, który osiągnął zbawienie i stan świętości. Drugi cel, to modlitewne zwrócenie się do świętego o jego wstawiennictwo. Przecież te wszystkie teksty i modlitwy, to są nasze prośby do świętego, by wstawił się za nas przed tronem Najwyższego Boga. Nazywamy to orędownictwem świętych. Jeszcze inny cel, to wychwalanie świętego, a dokładniej mówiąc - wychwalanie Boga. Bo przecież wychwalając świętych wychwalamy samego Boga. Jak pięknie opisał to w jednym z psalmów św. Dawid "Przedziwny jest Bóg w swoich świętych". Boga bowiem poznajemy po świętych, a ta mnogość różnorodności świętości jest wyrazem, który podziwiamy. Możemy też powiedzieć, że świętość to też czerpanie wzorców. Zapoznajemy się z żywotem świętego po to, by czerpać zeń jakieś wzorce dla siebie. Można sobie zadać kolejne pytanie - jak możemy czerpać wzorce od świętego, który żył kilka wieków przed nami. Przecież to życie wtedy wyglądało całkiem inaczej. Cel świętości jest zawsze ten sam, są tylko różne drogi. Od każdego świętego możemy zaczerpnąć coś, co jest ważne dla naszego życia i każdy jest dla nas przykładem. Św. Aleksander Newski którego wspominamy dziś, też takim wzorcem jest. To powszechnie znana sentencja jego życia, "Bóg nie w sile lecz w prawdzie". W życiu człowiek ma żyć na obraz Boży, ma żyć w prawdzie - to jest cel naszego życia. Właśnie ta sentencja powinna być sentencją życia każdego nas. Chrystus powiedział, że Ja jestem Prawdą i Drogą i my powinniśmy tą drogą prawdy, drogą Chrystusową kroczyć przez życie. Powinniśmy też uczyć innych, wychowując swoje dzieci, wskazując im, że prawda ma być głównym drogowskazem życia, nawet jeśli docześnie nie przyniesie to wymiernych korzyści. Tak nauczając dzieci, przygotujemy je właściwie na drogę do życia wiecznego i zapewnimy im szacunek względem siebie - powiedział abp Jakub.

Wnętrze pięknej XIX-wiecznej świątyni wypełnione było dziś modlitwą. Tą zbiorową - zawartą w słowach nabożeństwa i nutach cerkiewnego śpiewu i tą indywidualną - powtarzaną w myślach czy szeptaną cichuteńko jakby Bogu na ucho. Modlitwą płonącą w ogniu setek świec, unoszącą się w kadzidlanym dymie i orędowniczą wszystkich świętych, spoglądających z ikon i fresków. Tą dorosłą - cechującą się pokornym skupieniem i tą dziecięcą - wyrażaną w radosnej eksploracji świata i nieskrępowanych życiowymi doświadczeniami emocjach. Atmosferę chrześcijańskiej wspólnoty przeniesiono też na zewnątrz w świątecznej procesji, odczytywanych fragmentach ewangelii, błogosławieństwach i okropieniu wiernych święconą wodą. 

Po uroczystym okrążeniu świątyni, głos ponownie zabrał ordynariusz diecezji, wyrażając wdzięczność przedstawicielom władz, braciom w kapłaństwie oraz wszystkim zgromadzonym, za wspólne wzniesione modlitwy w tym ważnym dla parafii dniu. W szczególnie ciepłych słowach hierarcha wspomniał cerkiewny śpiew w wykonaniu chóru dziecięcego. Akcentował, że to nasza przyszłość, przyszłość tej wspólnoty i przeszłość Cerkwi. 

Do zgromadzonych zwrócił się także proboszcz - o. Włodzimierz, dziękując zarówno hierarsze za wizytę i przewodniczenie nabożeństwu, jak też duchowieństwu i parafianom za uczestnictwo w uroczystości. Nie zabrakło też pozdrowień imieninowych wszystkim Aleksandrom, w tym ks. mitratowi Aleksandrowi Klimukowi z Ostrowia Północnego.

 

Adam Matyszczyk

Script logo